Stormy Jack – żeglarska herbata od Tea Rebels

Chwaliłam się ostatnio na Facebooku i Instagramie przesyłką, którą otrzymałam od Tea Rebels. Dotarły do mnie kawy Tokyo oraz Colombia, a także herbata smakowa Stormy Jack. W tym miejscu chciałabym jeszcze raz serdecznie podziękować Tea Rebels za przesłanie tych pyszności. Dziś podzielę się z Wami moimi wrażeniami na temat ‚żeglarskiej’ herbaty Stormy Jack, która (zdradzę Wam już teraz) zawładnęła moim sercem oraz podniebieniem :)

 

 

 

„Wzburzone wody Pacyfiku,
 Czarne jak otchłań mariańska.
 Pamiętam trzask piorunów
 Macki Krakena na horyzoncie.
 Śpiew syren świszczał między skałami
 Byliśmy blisko krawędzi świata.
 Z trwogą wypatrywaliśmy Holendra
 I zatęskniliśmy za Loreley i rusałkami. „
Singapur, lipiec 2012

Takie intrygujące słowa ukazują się naszym oczom zaraz obok nazwy herbaty „Stormy Jack”. Dowiemy się również, że to czarna herbata o smaku żeglarskich używek.. brzmi ciekawie, prawda? :)

Czym więc są te żeglarski używki? Oczywiście nie znajdziemy tam prawdziwego alkoholu, natomiast aromat (co ma swoje plusy i minusy, nieprawdaż?) kawy z irlandzką whisky, a do tego ziarna kawy i płatki migdałów hojnie wsypane do czarnej cejlońskiej herbaty. Otwarcie puszki to jedna z najwspanialszych chwil jakie doświadczyłam otwierając różne do tej pory opakowania z herbatami. Zapach zniewala, jest słodko-migdałowy, ma nutę whisky, a nawet bym powiedziała, że bardziej Baileys’a, którego uwielbiam. Do tego lekko pachnie kawą i nie można się doczekać, aż herbatkę się spróbuje. A teraz najlepsze – smakuje tak samo dobrze, jak pachnie! Aromat nie kończy się tylko na zapachu, jak niestety często to ma miejsce – kupujemy herbatę, pachnie super, a smak rozczarowuje. Stormy Jack natomiast również smakuje baileysowo-migdałowo i lekko kawowo. Koleżanka, która nie lubi kawy zachwycona była właśnie tym kawowym smakiem, więc musi coś w nim być :)

Herbata jest dobrej jakości, liście są długie i nie ma w niej w ogóle pyłu, co dla mnie jest dużym plusem i zawsze świadczy o wysokiej gatunkowości. Zawładnęła sercem moim, mojego męża, jak i wszystkich gości, którzy u nas byli i zawsze prosili o dokładkę.

Co lubię również w produktach Tea Rebels to opakowania – pisałam o tym już kiedyś, kiedy recenzowałam Revol Tea – ich Yerba Mate. Nasz ‚Sztormowy Jacek’, jak moglibyśmy przetłumaczyć nazwę, również puszką doskonale tworzy całość nastroju i koncepcji tej herbaty. Kapitan z fajką, być może autor przytoczonego wcześniej fragmentu, zmęczonymi morskimi przygodami oczami przygląda nam się wnikliwie, jakby sprawdzając, czy my, młode wilki morskie, jesteśmy gotowi na smaki tej herbaty. Ja jestem, myślę, że Wy też. Bardzo Wam tę morską przygodę polecam :)

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Komentarz
Przez używanie tej witryny wyrażasz zgodę na używanie ciasteczek i innych podobnych technologii zgodnie z tą Polityką Ciasteczek.
Akceptuj ciasteczka
x